Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

October 21 2017

myfuckingreality
12:59
Jestem jak okrzemka, której skorupka potrafi znieść nacisk o wadze słonia. Ale do głowy mi nie wpadnie, że mogę nie trwać, tylko właśnie zmienić coś, wyjść, nie iść tam, nie spuszczać głowy, kiedy ktoś próbuje ze mną rozmawiać i zamiast mówić normalnie, jest złośliwy. Do głowy mi nie wpadnie, że mogę powiedzieć: "nie podoba mi się to zachowanie, to nie jest miłe". Niee. Do głowy mi nie wpadnie, że mogę na maila odpisać: "nie wiem na razie, dam Ci odpowiedź jutro, muszę się zastanowić".
Reposted by12czerwcaschulz23
myfuckingreality
12:09
"Teraz zrobimy proste ćwiczenie. Najpierw powiedzą państwo, każde po kolei, co jest częścią tej rzeczywistości na zewnątrz, a potem co się dzieje w środku. Na przykład: siedzę w pokoju, za oknem jest ciemno, słychać samochody. Potem co się dzieje w państwa ciele. A potem co państwo czują. (...) Ważne jest to, żeby umieli państwo odróżnić te rzeczy. Żeby umieli państwo odróżnić czynniki zewnętrzne od tego, co się dzieje z państwem w środku. Od teraz muszą się państwo ćwiczyć w postrzeganiu emocji". 
To dobra rada dla kogoś, kto udaje że przede wszystkim nic się nie stało.
Reposted bySkydelansmokingtime
myfuckingreality
12:06
Bo widzą państwo, z emocjami jest jak z gotowaniem zupy. Kolejne emocje są jak kolejne składniki, które państwo do tej gotującej się zupy dodają. I jak państwo tych emocji do siebie nie dopuszczacie, nie stwierdzacie, że tak czujecie właśnie, to jakbyście dociskali pokrywkę. A prawa fizyki obowiązują też w emocjach. I jak dorzucacie kolejne rzeczy i dociskacie pokrywkę, to ciśnienie wzrasta. I ta zupa musi w końcu wybuchnąć.
Reposted bySkydelan12czerwcacomiendolirica

October 20 2017

myfuckingreality
20:09
Pia Mellody, amerykańska psychoterapeutka, w książce "Toksyczna miłość" pisze: "Nałogowcy Kochania zwykle łączą się z Nałogowcami Unikania Bliskości, którzy starają się uniknąć zaangażowania i zdrowej bliskości, koncentrując się na innych nałogach, takich jak alkoholizm, pracoholizm czy przelotne romanse". Nałogowcy Unikania Bliskości uciekają od bliskości poprzez unikanie silnych przeżyć w związku i dużą aktywność poza związkiem, unikanie otwarcia się przed partnerem, aby uchronić się przed wykorzystaniem i manipulacją, a także poprzez stosowanie całej gamy metod utrzymywania dystansu. Wobec powyższych zachowań w Nałogowcu Kochania rośnie świadomość, że partner wyraźnie oszczędza swą energię wewnątrz związku, co pogłębia jego poczucie odrzucenia. W tej współuzależniającej relacji spotykają się dwa lęki: lęk przed porzuceniem i lęk przed zbliżeniem (nadmierną bliskością, wchłonięciem). Źródeł tych lęków Mellody upatruje w toksycznych relacjach z rodzicami w dzieciństwie. Uważa, że "zdrowy intymny klimat między ludźmi ma miejsce wtedy, gdy jedna osoba dzieli się swoją rzeczywistością z drugą osobą, która przyjmuje tę rzeczywistość, nie próbując jej osądzić albo zmienić". Ważne jest wyznaczanie zdrowych granic intymnego kontaktu.
Reposted bySkydelan12czerwca
myfuckingreality
20:06
Nie zastanawiałam się nigdy za bardzo nad tym, co czuję, bo właściwie po co. Tam są jakieś grząskie tereny, syf, lęk przed śmiercią i samotnością, nieużytki i śmietnik. Tam jest bardzo smutno.
Reposted bySkydelan Skydelan
myfuckingreality
20:03
Wszystko kurwa najlepiej, wszystko ma być tip-top. Musisz jeszcze sprawdzić, powtórzyć, przejrzeć. Prawie trzydzieści lat z zaciśniętym zwieraczem. A jak potem leżę pod kołdrą i przełączam kanały przez dwie i pół godziny, i pierdolę, nie robię, myślę, to i tak czuję, że powinnam raczej czytać Epikteta w ramach rozwoju osobistego. Ja pierdolę.
— i nie potrafię się rozluźnić
Reposted bypszczola91 pszczola91
myfuckingreality
19:59
Może warto wspólnie zastanowić się nad potrzebami, jakie zaspokajamy w trakcie używania telefonu. Kompulsywne sprawdzanie telefonu może wiązać się z potrzebą akceptacji – potwierdzenia, że to, co wstawiłem do sieci, podoba się innym ludziom. Wielu osobom łatwiej jest nawiązać kontakt wirtualnie, bo boją się presji wynikającej z rozmowy „face to face”. W sieci jest łatwiej. Ale czy lepiej? Osobisty kontakt z drugim człowiekiem jest niezastąpiony. Szczególnie w młodym wieku, kiedy nasza osobowość się zmienia i rozwijają się nasze umiejętności interpersonalne. Zastępując spotkanie elektronicznym narzędziem, upośledzamy te umiejętności, zanika w nas talent do werbalnego wyrażania emocji i prawdziwej rozmowy. Może to spowodować trudności w nawiązywaniu kontaktów w przyszłości.
Reposted byhulagula hulagula
myfuckingreality
19:03
Odkrywanie się przed drugim człowiekiem niesie pewne ryzyko - oznacza ujawnienie także swoich słabości, wad, wstydliwych spraw. Boimy się ośmieszenia i odrzucenia. Obawy takie szczególnie często mają mężczyźni.
Nierzadko jedna osoba dąży do zacieśnienia intymności, a druga się jej obawia i unika.
Reposted byMsChocolatethedayaftertomorrowSkydelanSkydelanpowerofloveforeverinspirationsilovegreenwithout-a-soulCymrondestructive-hopeless
myfuckingreality
18:56
Waring i Chelun wyróżniają osiem elementów wpływających na intymność. Są to: afektywność, czyli okazywanie partnerowi uczuć; wspólnota, czyli podkreślanie jego ważności; ekspresyjność rozumiana jako dzielenie się swymi myślami czy poglądami; dopasowanie, czyli podobne zainteresowania, pasje i cele życiowe; rozwiązywanie konfliktów, czyli umiejętność przyjmowania różnicy poglądów i spokojnego jej analizowania; dostosowanie seksualne - okazywanie zainteresowania i potrzeb intymnych; względna autonomia rozumiana jako akceptacja innych przyjaźni; poczucie tożsamości, czyli przekonanie o wyjątkowości relacji łączącej partnerów.
Reposted byMsChocolatezombiehunterSkydelaninspirationslaluszeknocnerozmowyokosmosie
myfuckingreality
17:05
XX wiek był wiekiem nerwic i histerii. XXI wiek jest wiekiem depresji i nałogów.

Na każdym rogu czeka na Ciebie informacja o ludziach sukcesu. Kobiety o wytoszopowanych twarzach, równych białych zębach i blond włosach zrobiły karierę w korporacji i teraz polecają Ci wyborną opiekę medyczną. Musisz zdążyć odnieść sukces zawodowy, zdobyć wyższe wykształcenie, znaleźć idealnego partnera, założyć rodzinę, kupić mieszkanie, wychować dziecko, kupić samochód, założyć własną firmę, napisać książkę, zrealizować pomysł na bloga, grać w tenisa, interesować się polityką, interesować się polityką zagraniczną, wiedzieć, kto dostał Nobla z literatury, przeczytać to, co napisał ten, który dostał Nobla z literatury, znać minimum jeden język obcy, znaleźć czas dla siebie, zrobić remont, oddychać, umyć kibel, pójść na te drugie studia, na które naprawdę chciałeś pójść, ale nie poszedłeś, bo teraz możesz, a szkoda życia. Musisz namalować te wszystkie obrazy, które chcesz namalować, napisać sztukę, zrobić sam łódź, nauczyć się jeździć na nartach, nauczyć się medytować, kupić nowe łóżko, nie martwić się komentarzem na fejsbuku, pójść do fryzjera, pojechać do Azji, zmienić pracę, zmienić żonę. 

A Ty zamiast tego siedzisz przed telewizorem. Wpierdalasz te czipsy i wafelki. Znowu poszłaś na imprezę i nawaliłaś się jak świnia, nie jesteś pewna, co mówiłaś, i chyba przespałaś się z tym gościem, którego nawet nie lubisz. Kupiłaś kolejną sukienkę albo kolejną godzinę szukasz butów w internecie. I myślisz sobie: "od wszystkiego się można uzależnić, nawet od czekolady".

Tak. Od wszystkiego można się uzależnić. I zupełnie nieważne, czy jesteś alkoholiczką, narkomanką czy chłopakiem, który znowu wyrwał laskę na jedną noc i słabo się z tym czuje, bo miał już tego nie robić. (...)

Powtarzać, powtarzać, bo tak jest przyjemnie. O jak przyjemnie. A jak powtórzę jeszcze raz, to znowu będzie przyjemnie. Chcę, żeby było przyjemniej. I nie będę musiał myśleć. I nie będę musiał czuć. Chociaż co to jest to, co ja czuję? To jakiś pusty sześcian o kolorze betonu, chropowaty. Tam mieszkają myśli, które mam o sobie: "Nie daję rady. Miałem nagrać płytę. Dlaczego nie wyjeżdżam mieszkać za granicą? Dlaczego nie odkładam pieniędzy? Dlaczego boję się rozmawiać? Jestem gruba".

Nałóg bierze się z nieustającej potrzeby odczucia ulgi. Bo sam już kurwa nie możesz ze sobą wytrzymać.
Reposted bymodalnaiwantmagicmisseverythingonemorelight
myfuckingreality
15:57
To się dzieje zawsze z tego samego powodu. Banalnego i prostego: żeby poczuć się wreszcie kurwa lepiej. Żeby się w ogóle poczuć. Nałóg bierze się  z tego, że jesteś wydrążony w środku, albo przynajmniej tak Ci się wydaje.
Reposted bymodalnamalewredneblondnexitbyfemme-fataliwantmagicSkydelannaturalgingersmokingtimeonemorelight
myfuckingreality
15:41
6819 f37d 500
Reposted bycrc9mieteqsmoke11zachlannywyimaginowana-iguanaperohryzniedoskonaloscpffftsosnaSaper300bladeushprincess-carolynzurawianiaczkaniedobrzeZirconjezuflosikhardkorweybluejanegaborrisaPaseroVirusv3bsoRedHeadCathovtzaOhSnapirmelinzbroomemesjaszhornypigeonmrpafpenispenispenislolDeborahCurtisliczitvaseyesmuccialoozikerbansheangusiastyluke1all-about-katestrzepylittleburnbadbloodArcymaszonmempra

October 18 2017

myfuckingreality
10:53
Za każdym razem, kiedy mówisz "bo ludzie zazwyczaj" albo "bo jest tak", albo "wszyscy przecież", albo "bo kobiety", mówisz tak naprawdę o sobie. Mówisz dokładnie co Ty czujesz, oraz to, co Tobie się wydaje. Zawsze.

Ponieważ ostatecznie masz dostęp jedynie do własnych emocji, a z rzeczywistości podświadomie wyłuskujesz to, co się zgadza z Twoimi sądami. Kiedy rozmawiasz z koleżanką o związkach i mówisz "no, zawsze coś", to nie oznacza to, że każda relacja to wojna i za każdym razem można się do czegoś przyczepić. Nie. Ty mówisz tylko, że między Tobą a tym kimś, kogo kochasz, dzieje się coś takiego, że nie jesteś zadowolona. Ale z różnych powodów nie powiesz tego w pierwszej osobie. 

Chcesz nadać znaczenie temu, co mówisz, ponieważ boisz się, że kiedy będzie za tym stało małe "ja", to nie będzie takie ważne jak kiedy powiesz "ludzie tak mają", "Polacy tak mają". "Ludzie tak mają" brzmi lepiej. Bezpieczniej. I mądrzej. Może na przykład miałaś starego albo starą, którzy nie dopuszczali Cię do głosu, nie pytali Cię o nic i nie nauczyłaś się, że Twoje zdanie jest ważne. Może w ogóle nie nauczyłaś się, że jesteś ważna. Albo ważny. Kiedy mówisz o Polsce, o świecie, o tym, jak powinno być, używając bezosobowych zwrotów, to z Twojego zdania robi się prawda. Twoje osobiste spostrzeżenie, splecione z potwierdzeniem z zewnątrz, artykułem kogoś, kto myśli o związkach partnerskich tak samo jak Ty, nagle staje się prawdą ogólną. 

Poza tym jeszcze, kiedy mówisz w liczbie mnogiej o tym, co się dzieje Tobie, to jest trochę tak, jakby Ci się nie działo. No ej, wszyscy tak mają, co nie? Więc w sumie to spoko. I dalej można nic nie robić, i nie zastanawiać się nad tym, że możesz coś zmienić, że to od Ciebie wszystko zależy. Że coś Ci się dzieje oraz coś czujesz. I że to jest ok. I nie potrzebujesz żadnej wiekopomnej scenografii.
Reposted bymyceline myceline
myfuckingreality
10:41
Czy przypadkiem nie właśnie dlatego nie odzywasz się do ludzi, nie mówisz im o tym, co w Tobie najbardziej wstydliwe, czyli o tym, co siedzi najgłębiej, o tym, czemu jesteś osobą, a nie Robocopem, czy nie przypadkiem właśnie dlatego nie mówisz o tym, bo boisz się oceny? Że jesteś głupi, słaby i pojebany? Dlaczego przestałeś mówić rodzicom, co w szkole albo w ogóle co słychać? Ile razy usłyszałeś, że to, co mówisz, jest beznadziejne, a Ty sam niedojrzały? 
Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak potwornie, powtarzam, potwornie ważne dla poczucia bezpieczeństwa, dla tego, żebyś naprawdę się przed kimś otworzył, żeby mogła powstać bliskość, ta, za którą tak płaczesz o drugiej w nocy nad żołądkową, jak ważne jest nieocenianie? Pewność, że ten, do którego mówisz, nie tworzy sobie w głowie opinii na Twój temat?
Reposted bypomimozeSkydelanjointskurwysyngregorczykmnaihvenokturnalmartolinkapremonitioncavebearlievetwiggylawSkydelanaurinkosmokingtime
myfuckingreality
09:02
Nie cudzołóż, nie kradnij, nie pożądaj. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad fenomenem poczucia winy w religii katolickiej? Te wszystkie zdania na nie.
Reposted byjointskurwysynmycelinenaihvecitiesofnightalliwantisyousugarvenom

October 17 2017

myfuckingreality
13:12
Ludzie coraz rzadziej walczą o siebie. Żyjemy w czasach gdzie najmniejszy problem w związku dla wielu staje się barierą nie do pokonania. Zresztą oni wcale nie próbują jej pokonać. Raczej wzdychają ciężko, wzdrygają ramionami i mówią „trudno”. W końcu kliknięcie kolejnego profilu palcem na Tinderze czy poderwanie kogoś nowego na parkiecie nocnego klubu jest dla wielu osób dużo prostsze od wypowiedzenia słowa „przepraszam” lub zastanowienia się co możemy wspólnie zrobić żeby między nami było lepiej. Jednak najbardziej przykre jest to, że w takiej sytuacji najmocniej cierpi ta osoba, której zależało bardziej…
Reposted bymodalnaeternaljourneyidontfuckingcaregraywallhulagula

October 15 2017

myfuckingreality
18:07
1582 87fe
18:05
Gdy rozmyślasz o życiu musisz pamiętać o dwóch rzeczach: żadna ilość poczucia winy nie naprawi błędów przeszłości i żadna ilość nerwów nie jest w stanie zmienić przyszłości.
— (via pracownia-dobrych-mysli)
Reposted fromdivi divi vialittlemouse littlemouse
18:03
myfuckingreality
18:03
9049 0719
Reposted fromscorpix scorpix viaiwantmagic iwantmagic
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl